Stoi Jasiu na holu i powtarza: to bez sensu, bez sensu!
Podchodzi sprzątaczka i pyta:
• O co Ci chodzi Jasiu?
Jasiu na to:
• Jak byłem w klasie pusciłem bąka i pani kazała mi wyjść z klasy a sami siedzą w tym smrodzie.
Świeżo upieczony hrabia był ciekaw, jak powinien teraz kreować swój wizerunek.
Zapisał się więc do elitarnego klubu i poszedł na pierwsze spotkanie.
• Masz najnowszego mercedesa? - pytają go członkowie klubu.
• No... nie mam.
• Masz dwupiętrową willę?
• No... nie.
• A masz chociaż złoty łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
• No... nie.
• No to jak już będziesz to wszystko miał, to wtedy pogadamy.
Hrabia wychodzi z klubu i dzwoni do swojego służącego:
• Janie... Sprzedaj nasze jaguary i kup te tanie niemieckie g... , którymi wszyscy jeżdżą.
• Dobrze, Panie...
• I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi...
• Dobrze, Panie... czy coś jeszcze?
• Tak... zabierz Burkowi obrożę i przywieź mi ją!
• Janie! • Tak Panie? • Kto wysiusiał na sniegu: Wesołego Alleluja Panu Hrabiemu? • Ja Panie. • Przecież nie umiesz pisać! • Ale Pani Hrabina mnie prowadziła...
Hrabia z Janem pojechali na polowanie. Po drodze na rozgrzewkę wypili strzemiennego. Widzą jelenia. Hrabia wypalił i nie trafil. No towypili jeszcze raz. Znów widzą jelenia. Hrabia znów wypalił i nietrafił. Znowu wypili. Jadą dalej i widzą jelenia. • Hrabio, może teraz ja spróbuję? • Dobrze Janie. Jan strzelił i jelen padł. • Jak to zrobile? • Trzeba celować w rodek stada.
Hrabia ma jechać na wojnę. • Janie, masz tu klucz do pasa cnoty hrabiny. Pilnuj klucza i hrabiny! • Dobrze hrabio. Hrabia pojechał. Po dziesięciu minutach dogania go Jan: • Hrabio, nie pasuje!
Jedzie Hrabia samochodem przez las. • Janie zatrzymaj samochód, chce mi się sikać. Jan zatrzymał. • Janie otwórz drzwi i wyprowadź mnie pod drzewo. Jan otworzył drzwi i wyprowadził Hrabiego. • Janie otwórz rozporek i wyciągnij go. • Janie, leje? • Nie. • Janie schowaj go i zamknij rozporek. • Janie schowałe go? • Tak. • Szkoda, bo leje.
Hrabia i Hrabina spędzają noc polubną. Nad ranem zniesmaczony Hrabia zacina się w palec i skrapia przecieradło ze słowy: • Niech chociaż pozory będą Hrabina równie zniesmaczona wysmarkała się w przecieradło i powiedziała: • Masz rację, Hrabio.
Hrabia wraca wczeniej z polowania. Jan staje na drodze do sypialni: Jan: Panie hrabio, nie wolno! Pani hrabina przyjmuje kochanka. Hrabia: Szabli! Porwał szablę ze sciany i wbiegł do sypialni. Słychć okrzyk. Po chwili hrabiasie wychyla: Hrabia: Janie, dla pana wacik, a dla pani korkociag.