Stoi Jasiu na holu i powtarza: to bez sensu, bez sensu!
Podchodzi sprzątaczka i pyta:
• O co Ci chodzi Jasiu?
Jasiu na to:
• Jak byłem w klasie pusciłem bąka i pani kazała mi wyjść z klasy a sami siedzą w tym smrodzie.
Przychodzi facet do sklepu zoologicznego:
• Szukam jakiegos zwierzatka, zeby wykonczyc tesciowa.
• Polecam te papuge.
• Papuga? A co ona moze?
• To jest tresowana papuga. Ona reaguje na slowo "na". Chetnie panu zademonstruje. Papuga, na drzwi!
Papuga skoczyla na drzwi, polecialy drzazgi, za pare minut z drzwi zostala kupa wiorow.
Facet kupil papuge i idzie do domu. Otwiera tesciowa - i widzi ziecia z papuga na ramieniu.
•Na ch... ci ta papuga?!
Spotyka się dwóch facetów, jeden mówi:
• Kurcze, powiedz mi co mam zrobić, mam problem z teściową, wchrzania się do każdej dyskusji, kłócimy się, nie mogę dojść z nią do ładu.
• Spoko, kup jej samochod, teraz jest dużo wypadków, zabije się gdzieś.
• o.k.
Spotykają się po dwóch tygodniach:
• Chryste, aleś mi doradził.
• Co się stało?
• Posłuchaj, nie dość, że straciłem kase na samochód, ona żyje i prowadzi jak szatan to jeszcze ma 3 kierowców na sumieniu.
• A jaki jej samochód kupiłeś????
• No, Syrenkę.
• Boś głupi, trzeba było jaguara, to by już nie żyła.
• o.k. teraz kupie jaguara.
Spotykają się po następnych dwóch tygodniach:
• Rany julek, jaki jestem szczęśliwy!
• Co, nie żyje? A nie mówiłem?
• Uffff, wreszcie nie żyje, a najbardziej mi się podobało, jak jej głowę odgryzał.
Idzie pogrzeb. Za trumną facet z psem a za nimi długa karawana ludzi. Z naprzeciwka idzie inny facet (bez psa) i pyta tego z psem:
• Przepraszam, a czyj to pogrzeb?
• A, to pogrzeb mojej teściowej.
• A dlaczego idzie pan na pogrzeb z psem?
• No bo to on ją zagryzł.
• Eeee, to pożycz pan tego psa!
• No to idź pan na koniec kolejki.
Odbywa się rozprawa w sadzie. Facet jest oskarżony o zamordowanie teciowej. Sędzia pyta, co oskarżony ma na obronę. • Wysoki Sądzie, jestem niewinny. To było tak: Siedziałem sobie w kuchni i obierałem pomarańczę, gdy w pewnym momencie wylizgnęła mi się z ręki skórka, a potem wypadł mi nóź i włanie wtedy do kuchni weszła teciowa i polizgnęła się na skórce, i upadła na nóź... i tak siedem razy.
Ojciec po długiej i dość jednostronnej dyskusji z teściową kieruje prośbe do syna:
• Jasiu przynieś proszę, babci krem do ust.
• Tato - pyta syn - a który to jest?
• Ten z napisem "Kropelka" - odpowiada poirytowany ojciec.
Pan Mietek miał ciężki wypadek ze swoją teściową. On jakoś wyzdrowiał ale teściowa miała operację. Po operacji do pana Mietka podchodzi lekarz:
• Mam dwie wiadomości. Pierwsza: teściowa przeżyła.
Pan Mietek detchnął z ulgą:
• A druga? - pyta pan Mietek
• Druga jest taka, że pańska teściowa będzie musiała przejść jeszcze jedną operację, która kosztuje 80 000 zł, będzie musiała d końca życia chodzić na rechabilitacje za 4 000 zł miesięcznie i trzeba jej będzie kupić sztuczną rękę podłączaną do układu nerwowego za 730 000 dolców.
•Co?! - wrzeszczy z oburzeniem pan Mietek
•Ee, żartowałem! - mówi lekarz - Teściowa nie żyje!
Spotyka się dwóch kolegów jeden jest wyraźnie smutny drugi pyta go: • Czego jeste smutny? • No wiesz porwali mi teciową i żądają okupu. • Zaraz, zaraz teciową? To co się martwisz? • Powiedzieli, że jeli nie dam im okupu, to ją sklonują.
Teciowa chciała sprawdzić zięciów czy ją w ogóle lubią. Postanowiła że wskoczy do studni i będzie udawała że się topi. Przygotowała sobie wszystko w studni (jak wskakiwała trzymała się liny). Przyjechał pierwszy zięć no to teciowa buch do studni. Zięciu podbiega, patrzy, teciowa. Wyciąga ją ze studni i odnosi do domu. Rano budzi się, widzi przed domem maluch z napisem "od teciowej dla zięcia". Przyjechał drugi zięć, teciowa ten sam numer. Zięć ją ratuje. Rano wstaje a tam polonez!? z napisem "od teciowej dla zięcia" Przyjechał trzeci zięć. Teciowa stary numer. Zięć podbiega do studni odcina linę na której wisiała teciowa. Teciowa się topi. Zięć rano wstaje a tam mercedes z napisem "dla zięcia • teć"
Wraca mąż ze szpitala gdzie odwiedzał ciężko chorą teściową i zły jak nieszczęście mówi do żony:
• Twoja matka jest zdrowa jak koń, niedługo wyjdzie ze szpitala i zamieszka z nami.
• Nie rozumiem - mówi żona - wczoraj lekarz powiedział mi, że mama jest umierająca!
• Nie wiem co on tobie powiedział ale mnie, kur*a radził przygotować się na najgorsze.