Przed kontrolą paszportową staje Michael Jackson. Urzędnik ogląda jego paszport i mówi:
• To nie jest pana paszport.
• Jak to nie mój?
• No przecież na zdjęciu jest jakiś Murzyn.
Świeżo poślubiona żona mówi do męża, który właśnie wrócił z pracy:
• Mam wspaniałą wiadomość. Niedługo będziemy mieszkać we trójkę!
Mąż nie posiadał się z radości. Ucałował żonę i powiedział:
• Och, kochanie, jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie!
• Cieszę się, że tak czujesz, bo jutro rano wprowadza się do nas moja mamusia.
Właściciel baru dał ogłoszenie: "Zatrudnię bramkarza".
Tego wieczoru, kiedy lokal huczał wypełniony po brzegi, przedarł się do barmana knypek - metr sześćdziesiąt wzrostu - i mówi:
• Jestem Krzyś, ja w sprawie pracy...
Barman zlustrował go od stóp do głów, zaśmiał ironicznie i wracając do wycierania szklanek rzucił krótko:
• Wypierd**aj!
Krzyś wzruszył ramionami, podciągnął rękawy, rozejrzał się po sali i zaczął od kolesi przy drzwiach...
Afganistan. Góry. Mały oddział żolnierzy radzieckich został okrążony przez miejscowych partyzantów. Dowódca zarządza:
• Musimy zostawić kogoś, kto będzie pozostałych osłaniał. W ten sposób mamy szansę dotrzeć do swoich. Temu kto się zgłosi na chotnika, zostawimy hełm, trzy granaty i automat. Jeżeli trzeba będzie wyprawimy potem uroczysty pogrzeb, damy pośmiertnie odznaczenia bojowe... Ktoś na ochotnika?
Zgłasza się Gruzin:
• Zostanę ale pod warunkiem, że nie zostawicie mi jednego hełmu i trzech granatów, a trzy hełmy i jeden granat.
Zgodzili się, zostawili Gruzina z trzema hełmami i jednym granatem i
odpełzli niepostrzeżenie ku swoim. Minęła godzina a nie usłyszeli żadnego wystrzału ani żadnego wybuchu. Zdziwieni wrócili z powrotem, patrzą: siedzi Gruzin, wokół niego pełno broni, mundurów, suchego prowiantu. Opodal siedzą na wpół goli partyzanci a Gruzin mieszając hełmami krzyczy:
• Prawo, lewo, góra, dół • kto powie gdzie jest granat?
Stoi Jasiu na holu i powtarza: to bez sensu, bez sensu!
Podchodzi sprzątaczka i pyta:
• O co Ci chodzi Jasiu?
Jasiu na to:
• Jak byłem w klasie pusciłem bąka i pani kazała mi wyjść z klasy a sami siedzą w tym smrodzie.
Spotyka Icek Szlangbaum, Salomona Rubinsteina:
• Rubinstein jak tam Twój geszeft?
• Ano dokładam, dokładam...
• Rubinstein a od kiedy ty "r" nie wymawiasz?
Szef wrócił z lunchu w bardzo dobrym humorze i zwołał wszystkich pracowników, by wysłuchali kilku dowcipów, które usłyszał. Wszyscy śmiali się do rozpuku, oprócz jednej dziewczyny.
• O co chodzi? - przyczepił się szef - Nie masz poczucie humoru?
• Nie muszę się śmiać - odpowiedziała dziewczyna - Odchodzę w piątek.
Kowalski idzie do swojego przełożonego.
• Szefie • mówi • mamy jutro generalne porządki w domu i moja żona potrzebuje mojej pomocy przy przesuwaniu i przenoszeniu różnych przedmiotów na strychu i w garażu.
• Nie mamy rąk do pracy - mówi szef - Nie mogę dać ci wolnego.
• Dzięki, szefie - odpowiada Kowalski - Wiedziałem, że mogę na pana liczyć!
•Tato, dlaczego ten pocig zakręcowywuje ?
•Nie mówi się "zakrcęowywuje" tylko zakręca Jasiu !
•No dobrze to dlaczego on zakęrca? ... Bo mu się tory wygły ?
Przychodzi baba do lekarza i mówi:
• Mam dziwny problem i potrzebuję pańskiej rady.
• Może pani opisać, co pani dolega?
• Hm, będzie łatwiej, jeśli panu pokażę ? - powiedziała i zaczęła się rozbierać. Kiedy została tylko w bieliźnie, usiadła na brzegu łóżka i rozchyliła nogi, by osłonić dwa małe, zielone kółeczka na wewnętrznej stronie ud ? To nie boli, ale trochę się nimi martwię.
Lekarz przyjrzał się dokładnie kółeczkom i spytał:
• Czy przypadkiem nie jest pani lesbijką?
Zakłopotana i całkiem zaskoczona tym pytaniem, szczególnie, że padło z ust mężczyzny trzymającego głowę między jej udami, odpowiedziała:
• Hm, no tak. A dlaczego pan pyta?
• Obawiam się, że będzie pani musiała powiedzieć swojej dziewczynie, że jej kolczyki nie są z prawdziwego złota