Blondynka umarła i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje ją u bram raju i mówi: • Córko, duszyczek u nas full. Wiem że nie grzeszyłaś ale musisz przejść eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piekła. • Rozumiem, proszę pytać. • Jak ma na imię Bóg? • Hehehe. proste: święcisię!
Tu Piotrowi szczęka opadła. • że jak?! • No przecież w modlitwie jest wyraźnie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święci się imię Twoje.
Blondynka umarła i idzie se do nieba. Piotr zatrzymuje ją u bram raju i mówi: • Córko, duszyczek u nas full. Wiem że nie grzeszyłaś ale musisz przejść eliminacje. Odpowiesz na pytanie wejdziesz, nie - idziesz do piekła. • Rozumiem, proszę pytać. • Jak ma na imię Bóg? • Hehehe. proste: święcisię!
Tu Piotrowi szczęka opadła. • że jak?! • No przecież w modlitwie jest wyraźnie: Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święci się imię Twoje.
Jan pyta żonę, jak chce uczcić ich 40-stą rocznicę ślubu. • Chcesz nowe futro z norek? • Nie bardzo. • Hm, a może nowego Mercedesa? • Nie. • A może nowy domek letniskowy gdzieś na wsi? • Nie, dzięki - znowu odmawia. • No to co byś chciała? • Janek, chcę rozwodu! - zażądała. • Wybacz, dziubku, nie planowałem wydać tak dużo!
P: Towarzysz zaskoczył swoją żonę w łóżku z innym mężczyzną. W sprawie rozwodowej został uznany za winnego. Czy to w porządku?
O: Jak najbardziej tak, przecież wyszedł wcześniej z pracy.
Trwa rozprawa rozwodowa, a dokładniej - sprawa o przyznanie opieki nad dzieckiem. Matka (jeszcze �ona, ju� nie kochanka) wstała i jasno dała do zrozumienia sędziemu, że dzieci należą się jej. To ona je urodziła, więc to są jej dzieci.
Sędzia pyta męża, co on ma do powiedzenia. Maż przez chwilę milczał, po czym powoli podniósł się i rzekł: • Panie sędzio, kiedy wrzucam złotówkę do automatu ze słodyczami i wypada z niego batonik, to czy batonik należy do mnie czy do automatu?
Do znakomitego lekarza specjalisty przychodzą rodzice pewnego młodego człowieka i biadolą: • Panie doktorze, nie możemy odciągnąć syna od komputera. • No cóż - wyrokuje lekarz - trzeba będzie go leczyć. • Ale czym?! • Normalnie! Dziewczętami, papierosami, piwem...
- Czy wierzy Pan w życie po śmierci? - pyta szef pracownika. • Tak, proszę Pana - mówi nowo przyjęty. • W takim razie wszystko w porządku - mówi szef - Po tym, jak wczoraj wyszedł Pan wcześniej na pogrzeb babci, wpadła tutaj, by Pana zobaczyć.