Z serwisu www.komunikacja.krakow.pl
Kierujący tramwajem linii 13 na Placu Bohaterów Getta na kierunek Bieżanów Nowy zgłosił, iż w tramwaju bije się dwóch 70-latków o miejsce siedzące. Po interwencji prowadzącego tramwaj mężczyźni zajęli dwa różne miejsca.
Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłoci. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. - No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecnoci, Janie? - Nic nowego Janie Panie... no może tylko to, że Azorek zdechł. - Azorek? Mój ulubiony pies? Jak to się stało? - Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. - A skąd we dworze końska padlina? - Konie się poparzyły, to zdechły. - Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? - Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. - A kto podpalił stajnie? - Nikt, od płonącego dworu się zajęła. - Na miłoć boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? - Ano po prostu. Świeczka przy trumnie tecia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. - Och! A czemu mój teć umarł? - Bo Janie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. - Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego - Włanie mówiłem, Janie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Rankiem, po hucznej zabawie: • Janie ! • Tak? • Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają sie do góry? • Nie... • Cholera, znów przywieżli mnie w bagażniku...
Jaśnie wielmożny Pan Hraba tańczy z Panią Hrabiną. W pewnym momencie Hrabia "zatruwa powietrzne sposobem naturalnym", widząc minę Hrabiny rzecze w te słowa:
Hrabia: Wolałbym aby t o zostało między nami.
Hrabina: Nalegam aby się mimo wszystko rozeszło.
Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi: - Jak pan hrabia slicznie gra! (z entuzjazmem) - Eee tak se tylko popie...lam. - Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem) - Ale za to licznie gram!
Przyjechała Hrabina, no i Hrabia postanowił zakosztować trochę seksu. Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznymwylądowali w łóżku. Jan stanął z kandelabrem (dla takich co nie wiedzą to taki wiecznik na patyku :-), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kręci nosem, że robi to nie tak, jak trzeba. Rozeźlił się Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to też nie w smak. W końcu Hrabia sie wciekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe Janowi zadowolić Hrabinę. Jan wskakuje i już po chwili Hrabina jęczy z rozkoszy. Na co Hrabia: - Widzisz durniu jak trzeba trzymać kandelabr! Widzisz!
Hrabia i Hrabina płyną łódka po jeziorze. Hrabina spostrzega kochająca się parę łabędzi i z rozmarzeniem zwraca się do Hrabiego: - Też bym tak chciała Na to hrabia, nie przestając wiosłować: - Eee, nie chce mi się dupy moczyć.
Hrabia, słynny gawędziarz opowiada wród grona przyjaciół jedną zeswoich licznych przygód. - Sarna, którą upolowałem była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedną nogę sarny nalewe ramię, drugą na prawe... W tym momencie hrabia został zawołany przez służącego do pilnego telefonu. Po chwili wraca i pyta: - Na czym to ja skończyłem? - Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... - podpowiada chór przyjaciół. - A, już wiem - przypomina sobie hrabia - ach te Rosjanki, cóż to były za kobiety!