Przed kontrolą paszportową staje Michael Jackson. Urzędnik ogląda jego paszport i mówi:
• To nie jest pana paszport.
• Jak to nie mój?
• No przecież na zdjęciu jest jakiś Murzyn.
Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłoci. Na dworcu czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan. • No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecnoci, Janie? • Nic nowego Janie Panie... no może tylko to, że Azorek zdechł. • Azorek? Mój ulubiony pies? Jak to się stało? • Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł. • A skąd we dworze końska padlina? • Konie się poparzyły, to zdechły. • Jak to konie się poparzyły ??... Od czego? • Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła. • A kto podpalił stajnie? • Nikt, od płonącego dworu się zajęła. • Na miłoć boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem? • Ano po prostu. Świeczka przy trumnie tecia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły. • Och! A czemu mój teć umarł? • Bo Janie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała. • Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego • Włanie mówiłem, Janie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Rankiem, po hucznej zabawie:
• Janie !
• Tak?
• Czy u mnie w samochodzie drzwi otwierają sie do góry?
• Nie...
• Cholera, znów przywieżli mnie w bagażniku...
Jaśnie wielmożny Pan Hraba tańczy z Panią Hrabiną. W pewnym momencie Hrabia "zatruwa powietrzne sposobem naturalnym", widząc minę Hrabiny rzecze w te słowa:
Hrabia: Wolałbym aby t o zostało między nami.
Hrabina: Nalegam aby się mimo wszystko rozeszło.
Podczas gry hrabiego na fortepianie wchodzi lokaj i mówi: • Jak pan hrabia slicznie gra! (z entuzjazmem) • Eee tak se tylko popie...lam. • Jak pan hrabia się brzydko wyraża! (z oburzeniem) • Ale za to licznie gram!
Przyjechała Hrabina, no i Hrabia postanowił zakosztować trochę seksu. Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznymwylądowali w łóżku. Jan stanął z kandelabrem (dla takich co nie wiedzą to taki wiecznik na patyku :•), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kręci nosem, że robi to nie tak, jak trzeba. Rozeźlił się Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to też nie w smak. W końcu Hrabia sie wciekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe Janowi zadowolić Hrabinę. Jan wskakuje i już po chwili Hrabina jęczy z rozkoszy. Na co Hrabia: • Widzisz durniu jak trzeba trzymać kandelabr! Widzisz!
Hrabia i Hrabina płyną łódka po jeziorze. Hrabina spostrzega kochająca się parę łabędzi i z rozmarzeniem zwraca się do Hrabiego: • Też bym tak chciała Na to hrabia, nie przestając wiosłować: • Eee, nie chce mi się dupy moczyć.
Hrabia, słynny gawędziarz opowiada wród grona przyjaciół jedną zeswoich licznych przygód. • Sarna, którą upolowałem była wielka i ciężka, wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić. Zarzuciłem jedną nogę sarny nalewe ramię, drugą na prawe... W tym momencie hrabia został zawołany przez służącego do pilnego telefonu. Po chwili wraca i pyta: • Na czym to ja skończyłem? • Jedna noga na prawe ramię, druga noga na lewe ramię... • podpowiada chór przyjaciół. • A, już wiem • przypomina sobie hrabia • ach te Rosjanki, cóż to były za kobiety!