Przed kontrolą paszportową staje Michael Jackson. Urzędnik ogląda jego paszport i mówi:
• To nie jest pana paszport.
• Jak to nie mój?
• No przecież na zdjęciu jest jakiś Murzyn.
Lata Zajączek po lesie i podśpiewuje:
"...Wyje****m Lwicę, w*******m Lwicę, w*******m Lwicę..."
Na to inne zwierzęta mówią mu:
"Słuchaj Zając, Lwica to dziewczyna Króla Lwa, nie krzycz tak, bo usłyszy..."
Ale Zając nie słuchał dobrych rad innych zwierząt, tylko podśpiewywał dalej i latał jak opętany po lesie.
Oczywiście natknął się na Króla Lwa, który usłyszał jego śpiew i wkur***ł się niepomiernie.
"Ja ci dam mały gnojku. Moją Panią obrażasz. Jak mogłeś (o ile to prawda) przyprawić mi rogi ?!!!"
I goni Zająca po lesie...
Zając ucieka co sił w nogach. Ledwo co mu się udaje, przeskakuje w ostatniej chwili przez drzewo o dwóch konarach w kształcie litery "V".
Lew większy, przeskakuje za nim i klinuje się między konarami swoimi szerokimi biodrami...
Zając zatrzymuje się, wraca, obchodzi konar z zaklinowanym Królem Lwem od tyłu, zdejmuje spodnie, zakłada prezerwatywę i mówi:
"No kur*a, w ten numer to chyba mi już nikt nie uwierzy..."
Do sklepu wchodzi zajęczek, niedźwiedź i wilk. Kupili piwo, wychodzą i tak patrzą jak to otworzyć. Niedźwiedź mówi: • Kto przyniesie otwierzcz? Ja mieszkam na drugim końcu lasu. Wilk: • Ja tak samo. Niech zajączek idzie. Zajączek: • Ale jak ja pójdę to wipijecie sami! • Nie wypijemy! I zajączek poszedł. Mija dzień, tydzień, miesiąc, rok, 2 lata... Niedźwiedź mówi: • Nie ma go i nie ma. Musimy je jakoś sami otworzyć. W tym momencie wyskakuje z krzaków zajączek i mówi: • Bo nie pójdę!!!
Jedzie zajączek z niedźwiedziem na jeden bilet i przychodzi kanar. To niedźwiedź schował zajączka do kieszeni w marynarce i pokazuje bilet. Kanar się pyta: • A co pan tam trzyma w kieszeni marynarki? Niedźwiedź uderza się w pierś, wyciąga spłaszczonego zajączka i mówi: • Zdjęcie kolegi.
Zajączek miał ochotę na seks. Idzie przez las i szuka partnerki. Spotyka zwiniętego w kłębek jeża. Obchodzi go dookoła i zupełnie nie może się zorientować, gdzie jest przód, a gdzie tył. Wreszcie mówi: • Ty, jeż mógłbyś chociaż puścić bąka, to miałbym jakiś punkt odniesienia.
Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt: niedźwiedzie, lisy wilki, jeże itp. Przez kolejkę przepycha się zając. Rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki! W tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi: "Ty zając, gdzie się wpychasz?! Na koniec!" I mach! rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały Zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie: "Nie to nie. Nie otwieram dzisiaj sklepu!"
Zajączek opowiada kolegom, jak to był u wiewiórki na imieninach: • Wszyscu już wyszli, a wiewiórka, która miała mocno w czubie, nagle rozebrała się, stanęła przede mną i mówi: "Bierz co chcesz"... No to wziąłem telewizor... • Oj, głupi zajączku! • śmieje się niedźwiedź • Nie śmiej się ze mnie. Wiem, że gdybym był z tobą, moglibyśmy wziąć i lodówkę...
Zając po pijaku idzie przez las, potyka się i zasypia. Zaraz podchodzą do niego dwa wilki i zaczynają się o niego bić (ten kto wygra zje zająca). Niestety obaj ssie pozabijali. Zając się budzi, patrzy na wilki i mówi:
• Ja to po pijaku kiedys cały las rozwale!!! =)
Na polanie w lesie pasą się krowy. Nagle zza drzewa wychodzi zajączek i mówi: • Witam szanowne króweczki! Czy jest może między paniami jakiś cwaniaczek? • Nieee • odpowiedziały zdziwione krowy. • No to zrzuteczka po 5 złotych! Na drugi dzień sytuacja się powtarza. Zdenerwowane krowy wysłały delegację do lisa. • Ty lis, zajączek wyłudza od nas gotówkę, chodź i zagraj dla nas cwaniaczka. Lis się zgodził. Trzeciego dnia krowy znów pasą się na polanie. Przychodzi zajączek: • Witam szanowne panie. Czy jest pomiędzy paniami jakiś cwaniaczek? Lis wstaje i mówi: • Jestem, a co mały? W tym momencie zza drzew wychodzi niedźwiedź. • A nic, krówki jak zwykle po "piątalu", a cwaniaczek 15!
Króliczek i Niedźwiadek dostali wezwanie na komisje poborową, ale oboje nie chcieli do tego woja iść. No ale przyszedł dzień, że trza było stawić się na komisję. Idąc smętnie na komisję Króliczek się wywrócił i wybił sobie wszystkie zęby. Kiedy doszli do budynku komisji zajączek mówi:
• I tso to ja pielwssy pójte.
Ja wyseplenił tak zrobił. Po 10 minutach wychodzi z budynku i Niedźwiadek się go pyta:
• Przyjęli cię ?
• Nie, blak usępienia.
Niedźwiadek sobie pomyślał, że jak on nie będzie miał zębów to go też nie wezmą. Więc wziął duży kamień walnął se nim w pysk i wybił zęby, i tak mówi do zajączka:
• To tela ja pójte.
Po 10 minutach wychodzi z budynku i Zajączek się go pyta:
• I tso psssyjeli cie?
• Nie plaskostopie!