Najlepsze dowcipy jakie moźna dorwać w sieci, czyli największa dawka humoru jaką jest w stanie przyjąć Twój organizm.
   Dowcipy  Dowcipy    �mieszne Teksty  Zabawne
Teksty
     Śmieszne
Obrazki
   Nagrody Darwina  Nagrody
Darwina
     Śmieszne
Filmy
     Śmieszne
flashe
    

Logowanie
  
  Kontakt
 
Zaloguj się  .:.  gg bot Przygarnij Bota  .:.  Rss dowcipy
 
Przygarnij
Bota


 Jeszcze cieplutkie
 Top 10
 O studentach (86)
 O sekretarkach (13)
 O rolnikach (16)
 O policjantach (82)
 O myśliwych (22)
 O lekarzach (86)
 O kobietach (50)
 O jaskiniowcach (13)
 O Jasiu (211)
 O hrabim (37)
 O fryzjerach (20)
 O facetach (68)
 O duchownych (28)
 O blondynkach (200)
 O bacy (70)
 O babie (77)
 Dla dorosłych (240)
 O politykach (66)
 O pijakach (65)
 O nauczycielach (62)
 O Szkotach (32)
 O teściowej (80)
 O Włchocku (70)
 O wariatach (30)
 O wojsku (50)
 O zajaczku (56)
 O zwierzętach (126)
 Po ślubie (145)
 Polak,Niemiec (50)
 Różne (1326)
 Szczyty (40)
 W restauracji (48)
 O wędkarzach (14)
 Chuck Norris (677)


   Typ: Różne  Od: Jastarenka   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
Rozmawiają dwaj starsi panowie z brzuszkami:
• Podobno codziennie intensywnie uprawiasz gimnastykę?
• To prawda.
• A możesz już dotknąć prawą ręką lewej stopy?
• Jeszcze nie, ale juz zaczynam ja widzieć.
 Twoja ocena:    Ocena: 2.28 Punkty: 66 Głosy: 28   (Rzadko oceniany dowcip)


Dodaj dowcip
gg botDowcipy na GG

   Typ: Dla dorosłych  Od: Jastarenka   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
Przychodzi prawiczek do domu publicznego i mówi do burdelmamy:
• Witam, chciałbym spędzić dzisiejszą noc z jedna z pani dziewczyn, tylko mam prośbę, proszę mi dać jakąś doświadczoną bo ja nie jestem jeszcze obyty w tych sprawach
Na to mama:
• Słuchaj koleś to jest ekskluzywny dom publiczny, przyjmujemy tylko doświadczonych klientów spadaj do lasu i ćwicz na dziuplach, możesz przyjść za 2 lata.
Przychodzi po 2 latach wyrośnięty jak tarzan i mówi:
• Chce kobiety, tylko nie byle jakiej.
• Ja jestem wolna - mówi burdelmama.
• No to idziemy na górę.
Poszli do pokoju i gość mówi:
• Stań w rogu pokoju.
Stanęła.
• Zdejmij ubranie.
Zdjęła.
• A teraz się pochyl.
Pochyliła się .
Gość wziął rozbieg i strzelił jej siarczystego kopa .
• Co jest, o co ci chodzi? - pyta zszokowana mamcia.
• Sprawdzam, czy nie ma szerszeni.
 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 338 Głosy: 77


   Typ: Dla dorosłych  Od: miminka   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
Wieś. Zapuszczone, biedne gospodarstwo. Biedni gospodarze. Z inwentarza domowego został tylko głodny kogut, pies i kot. Usiedli sobie oni wieczorkiem pod izbą i naradzają się.
Kogut:
• Nie ma co, ku*wa, zwlekać. Wynoszę się jutro rano do innej wioski. Tutaj nie ma ziarna, nie ma kur, nic, ku*wa, nie ma. Nie ma po kim deptać.
Kot:
• Ja też stąd idę! Nie ma ziarna, nie ma gryzoni. Nie ma krowy, nie ma mleka.
Pies:
• A ja jeszcze zaczekam parę dni.
Kogut i Kot chórem:
• A tobie co? Oszalałeś?
Pies:
• Wczoraj wieczorem słyszałem, jak gospodarz mówił do gospodyni: "Jeszcze parę dni takiego głodu i będziemy chyba chu*a ssać Szarikowi...
 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 351 Głosy: 80


   Typ: Dla dorosłych  Od: johnny6   Skomentuj    Komentarze (2)    Wyślij znajomemu  
johnny6 Do sypialni, w momencie zakładania przez tate prezerwatywy, bezceremonialnie wkracza maly Jasio.
Żeby ukryć swój stan, tata udając, że niby nic się nie dzieje schyla się i szuka czegoś pod łóżkiem.
• Co robisz? - pyta Jasio
• A szukam kota - odpowiada tatuś.
• I co, będziesz go ruchał ??
 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 1997 Głosy: 460


   Typ: O teściowej  Od: Liva   Skomentuj    Komentarze (1)    Wyślij znajomemu  
Przychodzi facet do sklepu zoologicznego:
• Szukam jakiegos zwierzatka, zeby wykonczyc tesciowa.
• Polecam te papuge.
• Papuga? A co ona moze?
• To jest tresowana papuga. Ona reaguje na slowo "na". Chetnie panu zademonstruje. Papuga, na drzwi!
Papuga skoczyla na drzwi, polecialy drzazgi, za pare minut z drzwi zostala kupa wiorow.
Facet kupil papuge i idzie do domu. Otwiera tesciowa - i widzi ziecia z papuga na ramieniu.
•Na ch... ci ta papuga?!
 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 645 Głosy: 148


   Typ: Różne  Od: sobaniontko   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
Główny dres wybrał się na ryby i jak to drecho miał, ze dwa złote łańcuchy (po pół kilo każdy) na szyi, na każdym palcu złoty sygnet, a w kieszeni gruby rulon dolarów - oczywiście same setki.
Wziął ze sobą trzy flaszki. Zimno było więc obrócił je po kolei.
Oczywiście upił się i usnął. Budzi się, a tu nie ma łańcuchów, sygnetów, ani dolarów.
Zadzwonił z komórki po swoich ludzi i nie minęło pół godziny, a podjechały cztery czarne mercedesy, w każdym po pięciu byków 2 na 2, wszyscy z glockami.
Stwierdzili, że to najprawdopodobniej ktoś z okolicznej wsi obrobił szefa.
Wpadają do wsi i zaczynają wypytywać.
Ktoś z miejscowych wskazał dom pośrodku wsi- dom sołtysa.
Wpadają do sołtysa, a tam na ganek wychodzi facio w kufajce, na szyi ma dwa złote łańcuchy, na każdym palcu sygnet, a z kieszeni kufajki wystaje mu rulon 100 dolarówek.
Przeładowali broń i pytają skąd to wszystko ma.
Sołtys ma to:
• No nie uwierzycie chłopaki. Idę sobie przez las z psem na spacerze, a tu nad brzegiem jeziora leży jakiś facet, w trupa pijany i ma to wszystko przy sobie. No to go obrobiłem. Na koniec ściągnąłem mu gacie zerżnąłem w dupę i poszedłem do domu.
Chłopaki patrzą pytającym wzrokiem na szefa.
Szef podchodzi do sołtysa, przygląda się chwilę błyskotkom i mówi:
• Chłopaki jedziemy to nie moje złoto...

 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 450 Głosy: 103


   Typ: Różne  Od: batorycom   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
batorycom Do radia dzwoni słuchaczka:
• Znalazłam dziś na ulicy portfel. W środku był tysiąc złotych i prawo jazdy na nazwisko Stanisław Kowalski.
I w związku z tym mam wielką prośbę...
byście puścili panu Stasiowi na pocieszenie jakąś fajną piosenkę.
 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 212 Głosy: 48


   Typ: O Jasiu  Od: batorycom   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
batorycom Na lekcji polskiego w piatej klasie pan nauczyciel pyta sie uczniow , czy znaja znaczenie slowo,,rartas".
• No dzieci, powiedzcie co dla was jest rarytasem?
• Banany, pomarancze- mowi Hania.
• Bulka z maslem i szynka- mowi Stas.
• Tyleczek szesnastoletniej dziewczyny- mowi Jas.
Pan nauczyciel wyrzucil go z klasy i kazal na drugi dzien przyjsc z ojcem. Na drugi dzien Jas przychodzi do szkoly i siada w ostatniej lawce.
• Jasiu, dlaczego przyszedles bez ojca i dlaczego siedzisz w ostatniej lawce?
• Bo tatus powiedzial, ze jak dla pana tyleczek szesnastoletniej dziewczyny nie jest rarytasem, to pan jest pedal i mam sie od pana trzymac z daleka.
 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 1328 Głosy: 306


   Typ: Różne  Od: batorycom   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
batorycom Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko.
Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
• No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
• Jedną, szefie.
• Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia!
Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
• Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
• Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
• No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
• Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
• Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
• I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
• Nie. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
 Twoja ocena:    Ocena: 4.33 Punkty: 943 Głosy: 217


   Typ: Polak,Niemiec  Od: johnny6   Skomentuj    Wyślij znajomemu  
johnny6 Szefowie największych banków zorganizowali mistrzostwa świata we włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka:
Reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną.
Pierwsi wystartowali Niemcy... mija minuta - nie udało się.
Następnie startują Hiszpanie... ta sama sytuacja.
Potem Kolejni Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy... nie udaje się nikomu.
W końcu startują Polacy... Po minucie pan wciska przycisk, ale światło się nie zapala. Jeden Polak do drugiego:
• Rychu mamy tyle kasy, na cholerę ci jeszcze ta żarówka?
 Twoja ocena:    Ocena: 4.32 Punkty: 497 Głosy: 114


   Typ: Różne  Od: Madzia&Ariel   Skomentuj    Komentarze (3)    Wyślij znajomemu  
Janek zaprosił swoją mamę na obiad. W mieście, w którym studiował, wynajmował małe mieszkanie, razem z koleżanką Justyną. Kiedy matka Janka odwiedziła go, zauważyła, że współlokatorka syna jest wyjątkowo atrakcyjną dziewczyną. Matka, jak to matka, zaczęła zastanawiać się, czy aby z tego ich wspólnego mieszkania nie wynikną jakieś problemy. Kiedy więc byli sam na sam, Janek oznajmił:
• Domyślam się, o czym myślisz, ale zapewniam cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Justyna stwierdziła, że w ich wynajętym mieszkaniu brakuje cukiernicy. Zwróciła się więc do Janka:
• Nie chcę nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z twoją matką nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła. Jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:

Droga Mamo,
Nie twierdzę, że wzięłaś pamiątkową cukiernicę Justyny... nie twierdzę też, że jej nie wzięłaś. Faktem jednak jest to, że od czasu Twojej wizyty u nas nie możemy jej znaleźć.

Kilka dni później otrzymał odpowiedź:

Drogi Synku,
Nie twierdzę, że sypiasz z Justyną... Nie twierdzę również, że z nią nie sypiasz. Faktem jednak jest to, że gdyby Justyna spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła. Buziaczki, Mama.
 Twoja ocena:    Ocena: 4.32 Punkty: 946 Głosy: 218

 
   Zaloguj się  .:.  Index  .:.  Dowcipy  .:.  Śmieszne Filmy   
 



free link advertising system   Free chat