Romuś słyszał rodzinną legendę, że jego ojciec, dziadek, a nawet pradziadek w dniu swoich urodzin chodzili po pobliskim jeziorze, jak Jezus bez mała. Postanowiwszy przekonać się o jej prawdziwości w swoim przypadku, wypłynął w dniu swoich urodzin łódką na środek jeziora - przełożył nogi przez burtę ... i omal się nie utopił.
• Romuś - westchnęła babcia, kiedy go przywieziono do domu - twój ojciec i - świeć panie nad ich duszami - dziadek i pradziadek, urodzili się w styczniu, ty - w lipcu.
W zeszłym tygodniu byłem na spotkaniu VIP•ów w Seattle. W salonie spostrzegłem Billa Gatesa siedzącego na kanapie i pijącego koniak. Byłem umówiony na spotkanie z bardzo ważnym klientem, który przyleciał do Seattle razem ze mną, ale trochę się spóźniał. Będąc śmiałym facetem, podszedłem do Gatesa i przedstawiłem się. Wyjaśniłem mu, że przeprowadzam bardzo ważny interes i dodałem, jak bardzo by mi pomogło, gdyby podszedł do mnie, kiedy będę z klientem i powiedział do mnie: "Cześć, Krzysiu". Zgodził się. 10 minut później, kiedy rozmawiałem z klientem, poczułem klepnięcie w ramię. To był Bill Gates. Odwróciłem się i spojrzałem na niego.
• Cześć, Krzysiu, jak leci? • zapytał.
A ja na to:
• Odpieprz się, Bill, mam spotkanie.
• Doktorze, kadej nocy śni mi się jeden i ten sam koszmar. Jestem na
Antarktydzie a wokół pełno pingwinw. I cigle przybywaj i przybywaj. Zbliaj si do mnie, napieraj na mnie, przepychaj mnie do urwiska i za kadym razem spychaj mnie do lodowatej wody.
• Normalnie leczymy takie przypadki w jeden dzień. Ale z Panem możemy mieć wikęsze problemy, Panie Gates...
Zaspany weterynarz odbiera w środku nocy telefon, z drugiej strony zdenerwowany kobiecy głos:
• Panie doktorze, nasz kociaczek źle się czuje, co robić?!
Nie do końca obudzony weterynarz zrozumiawszy "cielaczek" zamiast "kociaczek", po wysłuchaniu opisu objawów mówi:
• Proszę mu dać szklankę oleju rycynowego, rano wpadnę i go zbadam.
Rankiem weterynarz udał się pod podany adres, powitała go sympatyczna gospodyni.
• Jak się czuje nasz cielaczek? - zapytał.
• Ależ panie doktorze, pan źle zrozumiał - to kociaczek, nie cielaczek!
• Oj, to fatalnie! Co z nim?
• Wie pan, daliśmy kociaczkowi szklankę rycynusu, ale tylko mu się pogorszyło. Teraz to jasne, dlaczego.
• Strasznie przepraszam, a gdzie on teraz jest?
• W ogrodzie i pomagają mu trzy kotki. Jeden kopie dołki, drugi zasypuje, a trzeci przeciąga go od dołka do dołka.
Egzamin na wydziale radiotechniki. Profesor siedzi i stuka palcami w blat, studenci piszą coś w skupieniu, tylko jeden nic nie kuma. Nagle dwóch studentów zerwało się, podbiegło, wzięło wpisy i wyszło. Potem jeszcze kilku. Potem cała reszta. Na koniec został tylko biedny niekumaty. Profesor mówi do niego:
• Chodź pan, wpiszę dwóję...
• Ale dlaczego? Nie sprawdził pan mojej pracy, a innym pan powpisywał od ręki...
• Panie kolego. Wystukiwałem w blat Morsem: "Kto chce piątkę niech podchodzi... Kto chce czwórkę niech podchodzi..."
Na przyjęciu jedna kobieta mówi do drugiej:
• Czy przypadkiem nie ma pani obrączki na nieodpowiednim palcu?
Druga na to:
• Tak, bo wyszłam za nieodpowiedniego mężczyznę.
W Kołobrzegu na dreptaku apetyczna dziewczyna wchodzi na automatyczną wagę, wrzuca monetę... i z niezadowoleniem ogląda wydrukowany wynik.
Zdejmuje wiatrówkę i pantofle, znowu wrzuca monetę - znów niezadowolona z wyniku. Zdejmuje bluzkę - wynik ważenia znowu niezadowalający.
Stoi tak niezdecydowana na tej wadze - co by tu jeszcze? - na to podchodzi przyglądający się temu facet i wręczając jej garść monet mówi:
• Niech pani kontynuuje - ja stawiam!
Przyjechał gość z laseczką do motelu, północ, idealny czas na małe co nie co. Jednak idąc do pokoju zauważa, że tuż nieopodal stoi samochód jego przyjaciela... żonatego przyjaciela! Stwierdził, że wykręci mu mały numer i zabrał jeden kołpak. Następnego dnia w dzień zachodzi do przyjaciela, dzwoni do drzwi, otwiera mu kumpel:
• Co tam?
• A zobacz co znalazłem - patrzy na niego z szyderczym uśmiechem.
• O mój kołpak! Skąd go masz?
• Nie wal głupa, znalazłem go wczoraj o północy przy motelu!
Chwila ciszy, gość bierze kołpak w ręce odwraca się idzie do kuchni:
• Patrz kochana żono, znalazłem kołpak, który dziś zgubiłaś przy supermarkecie...
• Dzień dobry sąsiedzie! Jak tam wasz chłopczyk?
• Dziękuję, wszystko w porządku. Narzekamy tylko na brak snu. Czujemy się z tego tytułu dość podle.
• A jak Natasza?
• Natasza to ja! Wania wygląda jeszcze gorzej...