Siedzą dwie Góralki na płocie i plotkują, plotkują po czym jedna mówi do drugiej: • Oj Maryna trza mi Cię będzie pożegnać, widzę że idzie Franek z kwiatami, trza mu będzie dupy dać! • A co to u was flakona ni ma?
Przychodzi turysta do bacy i pyta: • Baco, macie jaki pokój do wynajęcia? • Mom. • Za ile? • Dwicie. • Baco! Za tyle? To bardzo drogo • Panocku ale tu jest piknie. • No dobra baco, ale musi tu być spokój i żadnych dzieci. • Tu nimo żadnych dzieci. Turysta idzie spać. Rano o godz. 5 • rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą, wywracają meble. Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do bacy: • Baco, tu nie miało być żadnych dzieci • Dzieci? To są skur....y nie dzieci!
Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze miechu. Lekarz pyta: • I z czego się pan tak mieje? Szczęka złamana, cztery żebra też, oko wybite? Góral na to: • Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc polubną, a ja mam jego jaja w kieszeni
Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w niebo, palec podnosi i mówi: • Noooo... Jada dalej. Po chwili następny piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi: • Noooooooo... Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę jadącą na furmance, a gazda zadowolony: • No!!!
Siedzi se baca, cyta se gazete, a stara z córką ksontajom sie po kuchni.
Matka patsy na córke i mówi:
• Maryś, dyć mi w ocach puchnies.
• Ale, co mama takie zeczy!
• Maryś, dyć widze, co mi w ocach puchnies!
• Ale, co mama takie zeczy!
Na to baca łodsłania sie zza gazety i mówi:
• A bo ponastawiacie te dupy w nocy i nie wiadomo która cyja!
Siedzi baca przed chatką. Przed bacą kloc drewna i kupka wiórków. Przechodzi turystai pyta: • Baco! Co tam strugacie? • Ano, cółenko sobie strugom. Turysta poszedł. Następnego dnia rano przechodzi tamtędy i widzi bacę. Baca siedzi przed klockiem drewna i go struga. Przed bacą górka wiórów. Turysta pyta: • Baco! Co tam strugacie? • Ano, stylisko do łopaty sobie strugom. Następnego dnia: Baca siedzi przed chatką, w rękach trzyma drewienko, przed nim kupa wiórów. Ten sam turysta pyta: • Baco! Co teraz strugacie? • Jak nic nie spiepse, to wykałacke